Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowieść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowieść. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 lutego 2017

Pomysł na biznes i konkurencja dla Snapchat'a


 Jakiś czas temu rozpocząłem nowy projekt w swoim życiu, a mianowicie zainteresowałem się programowaniem. Oczywiście wszystko jest ukierunkowane na własny biznes i przedsiębiorstwo. Wszystko zaczęło się od tego, że ekscytowałem się tymi wszystkimi młodymi przedsiębiorcami, którzy po prostu piszą sobie aplikacje na androida/iOS, wstawiają je do marketu, dodają jakieś reklamy z AdSense i mając takich aplikacji kilka, nawet dosyć mało popularnych idzie się utrzymać. W teorii wygląda to pięknie, jak z resztą wszystko inne. Praktyka niestety pokazała mi, że idę z motyką na słońce.

 Pobrałem Android Studio. Sam mam telefon z Androidem więc to było dosyć logiczne posunięcie. Od razu ostrzegam, że ten program jest spory, a jak go już pobierzesz to będziesz musiał pobrać dodatkowe aktualizacje, jeszcze potem trochę więcej aktualizacji, a za dwa miesiące wychodzi nowa aktualizacja. Keep calm. Wreszcie "wszystko"się pobrało, więc odpalam program, zaczynam się bawić w interfejsie i już zauważam, że program nie chodzi zbyt płynnie. Mój komputer to złom, to prawda oczywista i wiedziałem to już na długo przed dniem instalacji Android Studio. Ogarnąłem sobie ten cały interfejs. W między czasie szukałem poradników w Internecie na temat Android Studio. Polskie poradniki to mniejsze bądź większe dno. Zagraniczne poradniki w 80% są robione przez ludzi z Indii także powodzenia w zrozumieniu tego, co oni mówią. Szczególnie kiedy Twój angielski nie jest zbyt perfekcyjny. Żeby było śmieszniej, nawet nie wiedziałem w jakim języku pisze się aplikacje na Androida. Z czasem załapałem, że to między innymi Java Script. 

 Na początku przerabiałem polskie poradniki. Napisałem nawet zaawansowany program o nazwie "Hello World". Teraz już wystarczyło go przetestować w wirtualnym telefonie i tu zonk! Mój blaszak, a dokładniej procesor nie obsługuje takiej opcji. Mała panika, szybki research w Internecie i problem pośrednio rozwiązany. Zainstalowałem jakiś program na telefonie i na komputerze, podłączyłem telefon przez USB, skonfigurowałem to wszystko, włączyłem debugowanie USB i mogę testować swoją aplikację! Aplikacja nie działa. Dlaczego? Robiłem przecież krok po kroku, wszystko tak samo, toczka w toczkę, jak sam autor filmiku! Zawzięty byłem, nie poddałem się, choć pisanie tego to była dla mnie rzecz trudna. Próbuję jeszcze raz, tym razem z większą dokładnością. Odpalam, proces się ładuje, czekam z niecierpliwością i... działa! Byłem bardzo zadowolony. Po tej lekcji i dotychczasowych doświadczeniach wiedziałem jednak, że cała sprawa jest bardziej skomplikowana niż mi się wydawało. Dodam, że moja jedyna zabawa z programowaniem ograniczała się do lekcji informatyki w gimnazjum, totalne podstawy HTML i jakiegoś "żółwika", a i tak za dobrych ocen z tego nie miałem.


czwartek, 9 lutego 2017

Chciałem zostać piłkarzem...



 Właśnie skończyłem swój trening. Trenuję trzy razy w tygodniu z masą własnego ciała, satysfakcja z dzisiejszego treningu, zainspirowała mnie do napisania tego wpisu.

 Ogółem "trenuję" od bardzo dawna, o ile nie od zawsze. Od małego dzieciaka lubiłem sport. Jak prawie każdy chłopak, fascynowałem się piłką nożną, chciałem zostać piłkarzem. Zapisałem się nawet do okolicznego klubu piłkarskiego na treningi i kupiłem biografię Cristiano Ronaldo. Na trening poszedłem dwa, może trzy razy, a biografia była tak słabo napisana, że nie doczytałem jej do dziś. Oprócz tego byłem wybierany w klasie do zawodów. Oczywiście, jako ten "trzeba kogoś postawić na tej pozycji, a lepszego z gorszych nie ma". Nie czułem się przez to źle, bo piłka nożna straciła dla mnie jakiekolwiek znaczenie na przełomie pierwszej i drugiej klasy gimnazjum.

 Trochę z mojej winy, nie walczyłem o swoje. Nie walczyłem o pozycję na boisku i unikałem szans na strzelenie gola, bo wydawało mi się, że tę szansę spartolę. Inni też partolili, ale ciągle próbowali, ja za to grałem "bezpiecznie", czyli słabo. Nie da się strzelić bramki, bez oddania na nią strzału. To tak nie działa. Inspiracja CR7 nie dawała mi spokoju i nie daje do dziś. Dzisiaj już nie gram na zawodach, nie wykazuję się. Czasem po prostu lubię postrzelać na bramkę i pobawić się z piłką. Na boisko jeżdżę sporadycznie, choć mam całkiem blisko. Ot sporadycznie, dwa razy w roku.

 Wszystko w tym sporcie wydawało się inne, niż zakładałem. Symulowanie, codzienne żmudne treningi, potrzeba członkostwa w klubie, a na dodatek i tak, zanim wyszedłeś na boisko grać mecz, mijał długi czas. Dobijał mnie fakt, że ja miałem 13 lat, a gwiazdy dzisiejszego futbolu, rozgrywały w wieku 13 lat poważny biznes. Założenia okazały się błędne, a więc i cel, jaki sobie wyznaczyłem, był błędny. Wtedy jeszcze nie potrafiłem sobie w logiczny sposób wyznaczać celów ani ich nie spisywałem, ot mrzonka chłopca, aby zostać kolejnym Ronaldo, ale takich jak ja było i jest wielu, a cena, jaką idzie zapłacić za to miano była i nadal jest dla mnie za wysoka. Nie chodzi o to, że obniżyłem sobie standardy, ale zawodowa piłka nożna nie okazała się dla mnie.